Przedświątecznie

Ostatnio mam problem z realizacją planów. Może mam ich za dużo w stosunku do wolnego czasu. Nawet na pewno. W planach było zrobienie pięknych kartek wielkanocnych dla rodziny. Okazało się jednak to zbyt czasochłonne dla amatora, a święta coraz bliżej, więc wczoraj poszłam na łatwiznę i kupiłam kartki. Teraz tylko trzeba życzenia wypisać i wysłać. Ostatnio wszystko robiłam na ostatnią chwilę. Tym razem zamierzam się pospieszyć i dać poczcie więcej czasu na dostarczenie przesyłek przed świętami. Przygotowałam więc sobie pliczek i jak tylko skończę robić wpis, wypełniam i robię sobie spacerek na pocztę.

A nawiązując do tematu bloga, zmieniam przyzwyczajenia kulinarne. Na początek wyrzuciłam rzeczy napakowane chemią – wszelkie kostki rosołowe i przyprawy „z dodatkami”. Ziemniaki i inne warzywa zaczęłam gotować tylko na parze; zrezygnowałam niemal zupełnie z pieczywa; tym samym również z masła i serów, z wyjątkiem twarożku 🙂 Odłożyłam słodycze, chociaż w czasie świąt nie będę umiała zapewne uciec od ciast. Herbatę czarną zastąpiłam zieloną i ziołowymi. Z kawy niestety nie potrafię zrezygnować, bo musiałabym rano mieć jakąś podpórkę pod głowę i oczy, ale wielki kubek kawy z mleczkiem i cukrem zastąpiła pyszna lavazza espresso point, oczywiście bez mleczka i cukru. I choć na początku musiałam się przyzwyczaić do nowego smaku, teraz nie wyobrażam sobie już powrotu do wielkiego kubka kawy. No chyba, że inki. Ale to też bez dodatków.