Z okazji rozpoczęcia jesieni, zmieniłam kolorystykę bloga. Jakoś ta bardziej przytulnie mi wygląda przy tej pogodzie, jaką ostatnio można oglądać przez okno. A jutro – na grzyby:) Może temat ostatnio dość napiętnowany w mediach, ale ja je po prostu uwielbiam, choć przyznaję, że specjalistką nie jestem. Dlatego przyjmuję wersję bezpieczną: zbieram tylko grzyby, które znam, tzn. z gąbką od spodu (z wyjątkiem gąbki czerwonej i różowej) i opieńki. Już się nie mogę doczekać zupki grzybowej 🙂 Jednocześnie zainstalowawszy statystyki stwierdzam, że niewiele osób do mnie zagląda… Chyba muszę wymyślić jakieś ciekawsze tematy, lepiej dobierać słowa kluczowe, albo poczytać trochę o pozycjonowaniu stron. Może to pomoże zwiększyć ilość czytających… A może powstawiać jakieś fotki? 🙂
Jesień
W wakacje brakowało czasu na pisanie, ponieważ w końcu zrobiła się pogoda pozwalająca na spędzanie czasu w plenerze. Co prawda niektórzy „radzą sobie” publikując wpisy z smartfonów czy tabletów, ja jednak jestem tradycjonalistką – telefon służy do rozmów czy pisania sms’ów. Wolę czas w plenerze spędzać w oderwaniu od urządzeń mobilnych. Tak najlepiej mi się wypoczywa. I rzeczywiście mogę powiedzieć, że tego lata wypoczęłam 🙂 Po pięknym, słonecznym lecie liczyłam na piękną, słoneczną jesień, a tu z początkiem września przyszło wielkie pogodowe rozczarowanie, które trwa nadal. Aura daleka od złotej polskiej jesieni, ale nie tracę nadziei. W końcu październik to mój ulubiony miesiąc 😀 Zaczną się grzybobrania, zżółkną i sczerwienieją liście, będą szeleściły pod nogami, powietrze zacznie pachnieć jesienią: suchymi liśćmi, grzybami i taką atmosferą „przedzimową” trudną do opisania…
