Grypa

No więc dopadła mnie grypa. A jakże… Musiałam odwołać wizytę u dentysty i u fryzjera, a dziewczyny wybrały się beze mnie na „Sztukę kochania”… W zasadzie najbardziej żałuję tego filmu, bo podobno jest świetny. Za to odwołania wizyty u dentysty żałować nie będę, choć wiem, że co się odwlecze, to…

Cieknie mi z nosa, boli mnie głowa i łzawią oczy. Czytam każde zdanie po kilka razy, bo jakoś się nie mogę skupić. Tragedia. Kończę, zanim napiszę jakieś niezrozumiałe, nieczytelne bzdury…

Życzę wszystkim dużo zdrowia.

Wyprzedaże

Tak, wiem, wyprzedaże to naciąganie itd. itd. itd., ale i tak je lubię. Zresztą wygląda na to, że nie tylko ja, a może to ta pogoda, w czasie której ludzie nie wiedzą co ze sobą zrobić, a w domach nie chce im się siedzieć… hmm… W każdym bądź razie coś sprawiło, że nasza (z koleżankami) weekendowa wyprawa do galerii rozpoczęła się od koszmaru ze znalezieniem miejsca do zaparkowania. Zanim udało nam się stanąć, zrobiłyśmy kilka kółek po parkingu podziemnym, kilka po nadziemnym, a w końcu zaparkowałyśmy jakieś 200 m od galerii, na parkingu przy mało uczęszczanym sklepie. Zresztą kasy w zasadzie nie wydałam, bo kilka osób podarowało mi pod choinkę karty podarunkowe. Może to i mało subtelny prezent, ale ma ten plus, że można sobie wybrać to co się naprawdę podoba, nie ryzykując rzeczy, które wrzuci się do szafy czy szafki i pozostaną tam do sądnego dnia. No więc, zaszalałam nabywając sporo nowych rzeczy, choć przyznam szczerze, że zapewne gdybym poczekała jeszcze z 3 tygodnie, to pewnie trafiłabym na większe przeceny. Ale radość jest 🙂 Jednak mimo wszystko zakupy potrafią dostarczyć sporą dawkę endorfin 😉