Ostatni letni dzień pięknej złotej polskiej jesieni

Podobno dziś ostatni letni dzień pięknej złotej polskiej jesieni. Letni – bo temperatura jak w lecie. Można się opalać patrząc na kolorowe liście na drzewach i krążące w powietrzu wielkie czarne ptaki. Kiedyś myślałam, że to kruki, ale ostatnio przypatrzyłam się, że są różnej wielkości i umaszczenia, więc otrzymały łatkę: czarnych ptaków, które przylatują tu zawsze na zimę. Nie będę udawać ornitologa, bo nie mam pojęcia co za jedne.

Od jutra zapowiadają spore ochłodzenie. Wkrótce w nocy mają pojawić się przymrozki, które zapewne zrzucą liście z drzew, co zakończy tę piękniejszą część jesieni. Do tego ma zacząć padać, zatem po błękitnym niebie, które dziś mamy nad głowami, pozostanie tylko wspomnienie i tęsknota: do następnego razu.

Wygrali ci, którym udało się na dziś wziąć wolne, żeby zrelaksować się na wycieczce, w ogrodzie, albo po prostu ogarnąć teren dookoła domu czy taras przed słotą. Ja z kolei chcę wykorzystać popołudnie na – być może ostatnią w tym roku – dłuższą przejażdżkę na rowerze. Nie lubię jeździć, gdy jest chłodno. Niby się człowiek rusza, ale jednak ręce i stopy marzną.

Mam nadzieję, że złota polska jesień pozostanie z nami jak najdłużej, choć już nie w letnim wydaniu 😉

Wymiana podszewki

Jak każda kobieta mam kilka torebek, ale tę jedną ulubioną. Reszty używam w zasadzie tylko na jakieś wyjścia. Na co dzień noszę sporą, pojemną torbę, zarzuconą na ramię, do której zmieści mi się nie tylko portmonetka i klucze, ale także kosmetyki i duża część zakupów. Moi mężczyźni twierdzą, że ponadto jeszcze młotek, wkrętarka, korkociąg i Bóg wie co jeszcze 😉 A co do tego ma podszewka?

Otóż, moja ulubiona torebka ma podszewkę ze sporą ilością kieszonek i dwoma dużymi przegrodami. Od dłuższego czasu te przegrody mnie irytują, szczególnie, gdy muszę na szybko znaleźć np. portfel czy telefon. Zwykle ukrywają się w ostatniej, w której szukam. Postanowiłam więc zmodyfikować wnętrzności mojej torebki. Najpierw myślałam o wymianie podszewki na nową, ale do wymiany długo zniechęcała mnie myśl o kłopotach z wszyciem nowej.

Później przypatrzyłam się torebce i doszłam do wniosku, że wystarczy ładnie wyciąć przegrody i po kłopocie. Nie będzie to wymagało żadnych więcej przeróbek, bo tak zostały wszyte, że da się. Pochwaliłam się pomysłem mojemu dziecku i odłożyłam robotę na później.

Moje pomocne dziecko natomiast postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce. Za pomoc nie mogę ganić, więc musiałam zagryźć zęby, gdy przyszło ze spuszczoną głową, że przy wycinaniu okazało się, że przecięło jedną ściankę… I to niemal całą… Teraz już niestety podszewka jest nie do uratowania. Znaczy, teoretycznie mogłabym ją zszyć, ale wiem, że w dłuższej perspektywie strasznie by mnie to irytowało.

Kiedyś było dużo sklepów z tkaninami. Pamiętam, że jak byłam dzieckiem czy nastolatką, to chodziłyśmy do nich z mamą na poszukiwanie fajnych materiałów na sukienki, spódnice czy bluzki. Dziś gdzieś przepadły. Pewnie więcej było takich osób jak ja, które po okresie szycia przerzuciły się na okres kupowania gotowych ciuchów.

Znalazłam za to sporo sklepów z tkaninami w internecie. Minusem jest to, że nie można zobaczyć tego „na żywo” i pomacać. W przypadku tkanin uważam, że ma to bardzo duże znaczenie, bo pamiętam, że zdarzało się, że jakiś materiał mi się podobał na półce, a jak go dotknęłam to stwierdziłam, że jednak go nie chcę. Przy podszewkach nie ma to takiego znaczenia. Chyba, prawdopodobnie, mam nadzieję. W każdym bądź razie mam listę sklepów internetowych. Bazując na wzornikach gdzieś sobie coś wybiorę.