Mina jak z „Kevina samego w domu”

Wczoraj, wieszając pranie, pogadałam przez ogródek z sąsiadką. Temat padł m.in. na wakacje. Sąsiadka zwróciła mi uwagę, że nie zaklepała dziecku żadnych kolonii, bo czasy niepewne. Sobie zresztą też żadnego wyjazdu nie zarezerwowała, a najlepsze oferty już się wyprzedały. Chyba zrobiłam minę rodem z „Kevina samego w domu”, bo wydawało mi się, że do wakacji jeszcze mnóstwo czasu… I też nie zabrałam się jeszcze nawet za przeglądanie gdzie by tu wyjechać…