Zamieszanie ze szczepionkami

Dziś mija miesiąc od rozpoczęcia szczepień w Polsce przeciwko covid-19. No i oczywiście pojawiło się zamieszanie, a nawet cała grupa zamieszań, na różnych płaszczyznach. Z jednej strony mamy zamieszanie z osobami szczepiącymi się w „uprzywilejowanych” grupach, czyli poza swoją kolejnością. Z drugiej strony, tak się wystraszono tego, żeby kogoś spoza grupy nie zaszczepić, że marnuje się szczepionki. W jaki sposób? W jednej ampułce jest dawka na 5-6 szczepień. Ale zdarza się, ze wiele osób zapisanych na szczepienia nie przychodzi. W ten sposób podaje się szczepienia tym, którzy przyszli, broń Boże z innej grupy. Lepiej niech się reszta zmarnuje, bo inaczej będzie dym.

Jest też zamieszanie ze zbyt małą ilością szczepionek, które do nas trafiają. Producent ograniczył dostawy i tyle. Inna firma, która miała szczepić, jakoś się wycofuje, mimo że Unia wpłaciła im ponoć setki milionów euro na badania…

Jest też zamieszanie ze skutecznością szczepionki dla seniorów. Poszła fama, że w jednej z nich wynosi ona 8 procent. Trochę mało.

Kolejna płaszczyzna zamieszania to wzrastająca ilość zachorowań w Izraelu, który przoduje w szczepieniach. Podobno to skutek tego, że nie ma odporoności po pierwszej dawce. Może tak, a może nie… Okaże się w ciągu kilku miesięcy.

A jak u nas idzie… Hmm…. Po miesiącu mamy zaszczepionych bodajże 1,85 procent populacji. Jeśli tempo nam nie wzrośnie, do końca roku zaszczepimy 25 procent…. A że szczepionka „jest ważna” rok, to powstanie pytanie, czy po roku szczepić znów tych samych, czy zachować kolejkę. W ten sposób szybciej wirus wygaśnie samoczynnie niż na skutek szczepień. A zamieszanie ze szczepionkami trwa…