Drugi dzień Świąt był wyjątkowo „ładny” – pełne słońce, ciepełko, jasnozielone świeże, rozwijające się liście na drzewach, dywany białych, żółtych, różowych i fioletowych kwiatów, wśród których ukrywają się żaby. Krótko mówiąc: coś strasznego! Tak zwana prawdziwa wiosna czy co?
Męczy się człowiek przy takiej pogodzie, przyzwyczajony do deszczu i chmur. Słońce razi. Coś dziwnego dzieje się z organizmem, poci się i szybko męczy. Spać się chce, mimo wypicia kawy do pysznego świątecznego ciasta. Łatwo się przewentylować na spacerze, kiedy wyszło się na niego po długim okresie. Trudno stwierdzić czy to efekt świeżego powietrza, czy może zanieczyszczonego…
Nie to co w Wielką Sobotę i pierwszy dzień Świąt – klasyczne +5C, mgła i deszczyk od czasu do czasu.
Na szczęście wracamy do pogody, która króluje nam z małymi przerwami od początku roku. Prognozy pogody zapowiadają deszcze i chmury na najbliższe dwa tygodnie. Będzie można wrócić do siedzenia w domu bez wyrzutów sumienia i nic nierobienia.
Swoją drogą, ciekawe jaka będzie Majówka… Czy będzie można spędzić ją pod kocykiem, czy ktoś z rodziny będzie się upierać na jakieś bezsensowne wycieczki 😉
Wiosna, eeech o Ty 😉
