Nie ma co. Nie tak wyobrażałam sobie tegoroczne lato. Ale cóż zrobić. I tak bywa. Otóż, nie zanosi mi się na żaden wyjazd… No, poza wyjazdem do rodziny, u której ostatnio często przesiaduję, z powodu kumulacji dziwnych zbiegów okoliczności i wynikających z nich spraw do załatwienia. A że sprawy są do załatwiania przeważnie w urzędach w stylu: skarbówka czy ZUS oraz w banku, więc ćwiczę cierpliwość i pokorę. Ze zdziwieniem stwierdziłam zresztą (bo zwykle wszystko załatwiam online, względnie telefonicznie), że i do tych przybytków zawitała nowoczesność w postaci wygodnych foteli i klimatyzowanych pomieszczeń. Poza tym mają także system kolejkowy, co pozwoliło mi zrobić zakupy w pobliskim markecie w oczekiwaniu na „mój numerek”. Niereformowalne pozostały tylko godziny otwarcia urzędów – żeby coś załatwić trzeba wziąć wolne… No, ale ok. Rozumiem, że tam też pracują ludzie, którzy chcą jak najszybciej wrócić do domu.
Ponieważ jednak lato to dla mnie zwykle okres wzmożonej aktywności i kumulacji energii, starając się ją wykorzystać, szukam ciekawych miejsc i fajnych imprez w pobliżu. No i odkryłam, że jest ich mnóstwo. Jeśli się człowiek nie chce nudzić, to na pewno nie będzie i znajdzie coś dla siebie. Jest wszystko – imprezy sportowe, zajęcia w obiektach sportowych, dla tych, którzy wolą sami się ruszać zamiast tylko patrzeć na innych, różnego rodzaju koncerty, wystawy, plaże miejskie, przedstawienia w teatrach i w plenerze, rejsy krótsze i dłuższe, warsztaty itd. Do wyboru, do koloru. Byleby się nie zasiedzieć w domu.
A że wiele z tych imprez znajduje się „pod zadaszeniem”, więc nawet zła pogoda nie będzie wymówką. Upały, które zapowiadają na przyszły tydzień, też nie.
Poza tym mam ambitne plany na jesień. Jak na mnie to nawet bardzo ambitne. Mianowicie zaczynam ćwiczyć jogę 🙂 Dla zdrowia, dla satysfakcji i dlatego, że ponoć udało się w pobliskim obiekcie stworzyć fajną grupę, wspierającą się nawzajem w kryzysach aktywności, do której – mam nadzieję – uda mi się dołączyć. Oby udało mi się trochę porozciągać. Liczę na to, że poprawię opłakaną kondycję mojego kręgosłupa… Ale zanim to się stanie, będzie bolało… Już to czuję.
Miłego dnia.
