Już świątecznie?

W sklepach na półkach wyprzedażowych stoją jeszcze znicze i kwiaty przeznaczone na groby, a na „topowych” miejscach już pojawiły się choinki, ozdoby świąteczne, zabawki, zabawki, zabawki, świąteczne zestawy kosmetyków i wszelkiego rodzaju rzeczy, które zdaniem sprzedawców, powinny stać się prezentami świątecznymi. Rozbieżność cenowa – od jakichś paru złotych do paru tysięcy… O, zapomniałabym, istnieje możliwość zakupu na raty. Bo któż nie marzy o tym, żeby kupić dziecku klocki Lego i spłacać je do przyszłych świąt 🙂 Przy okazji słyszymy ciągle o jakimś „must have”, „must buy”. Bo czy można odmówić dziecku np. xboxa albo nowego smartfona pod choinkę? W sumie można, ale zdaniem wielu nie należy, bo istnieje coś takiego jak „magia świąt”, przez którą należy rozumieć: dom pachnący choinką, pomarańczami i cynamonem, na bogato wystrojony od zewnątrz i wewnątrz, rodzinę ubraną w „jednorazówki” (czyli stroje z motywami świątecznymi, które kupuje się na raz) oraz mnóstwo prezentów… I nie ważne są same święta, ważna ich oprawa. Marzeniem byłby jeszcze 3 dniowy śnieg i gdyby można było go sprzedawać w ilościach zdolnych ubielić ogródek, to pewnie byłby kolejnym hitem na raty. Swoją drogą ciekawe jaka byłaby reakcja mojego dziecka na prezent w postaci owoców, słodyczy i czegoś zrobionego specjalnie dla niego np. samodzielnie wydzierganego szalika? No, z szalika może by się nie ucieszył, bo ich nie lubi, więc zamieńmy to na czapkę. Trochę za szybko jak dla mnie te święta. I za szybko później znikają.

Już wiemy komu robimy mikołajkowy prezent… Nie wiemy jeszcze jaki…