Obiecałam sobie, że od przyszłego roku, będę wyjeżdżać na urlop wiosną albo jesienią. Latem miasta i okolice turystyczne pękają w szwach. Jest głośno, tłoczno, trudno się cieszyć zwiedzaniem. Nie można w spokoju zrobić zdjęcia, a co dopiero usiąść w ładnym miejscu i nacieszyć się widokami lub atmosferą miasta – w zależności od tego co akurat się zwiedza. Najwyraźniej ludziom powodzi się coraz lepiej i postanowili życie spędzić na hałaśliwej turystyce, bieganiu od punktu A do punktu B, zaliczaniu miejsc i publikowaniu z nich zdjęć. Pewnie, jeśli za pięć lat ktoś ich zapyta o to co widzieli, nie będą potrafili odpowiedzieć na pytanie.
Dziś przeczytałam długi artykuł o tym, że taka masowa turystyka męczy też mieszkańców Hiszpanii. Są sfrustrowani brudem, hałasem, tłokiem i niebezpieczeństwami związanymi z masowym najazdem często pijanych, a bywa, że także agresywnych turystów. Kilka lat temu dużą dyskusję wzbudziło tam wynajmowanie mieszkań w kamienicach i blokach mieszkalnych przez osoby, de facto robiące z tych lokali hostele. Dziś taka sytuacja panuje na wielu polskich osiedlach. Kiedyś były one osiedlami rodzinnymi, a dziś mieszkańcy nie wiedzą kto tam mieszka, gdyż część mieszkań jest wynajmowana i potrafi w nich przebywać 10-12 osób! To powoduje niepewność. W przypadku włamań nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie czy po osiedlu kręciły się nieznajome osoby. Bo takich osób jest po prostu za dużo.
Nie wiem kiedy Polska zmierzy się z tym problemem i czy się zmierzy. Na razie nawet politycy lokują oszczędności w nieruchomościach na wynajem.
No i w związku z tym postanowiłam ograniczyć sobie nieprzyjemności związane z wyjazdami w zatłoczone tereny. W przyszłym roku wyjeżdżam w sezonie mniej turystycznym. Liczę na to, że będzie pięknie. I klimatycznie 🙂
