Nadrabiając zaległości za luty (tzn. za brak wpisu w lutym), postanowiłam wrzucić drugi w marcu. Zresztą co tu robić. Siedzimy w domu. Co się da zrobić przez internet to robimy, a co się nie da, to leży odłogiem.
Niby powinno być więcej czasu, ale przez dłuższe spanie i snucie się, jakoś tak go nie ma. W moim przypadku w stu procentach sprawdza się zasada, że czym mniej czasu, tym więcej człowiek jest w stanie zrobić. Kiedy mam go potencjalnie więcej, ucieka gdzieś między palcami, marnuje się na mikro – czynności. A wieczorem człowiek dopiero się reflektuje jak niewiele zrobił i aż się nadziwić nie może, że uciekł kolejny dzień życia, który można było lepiej spędzić…
Ach, zapomniałam napisać, że te problemy związane z wykonywaniem standardowych czynności są spowodowane koronawirusem i związanym z nim zakazem wychodzenia z domu, zamkniętymi galeriami, brakiem drożdży 😉 i innymi niedogodnościami. Teraz to oczywiste, ale kiedy będę czytać ten artykuł za kilka lat, to będę się zastanawiać: ale o co mi chodziło?
No więc bawiąc się w kronikarza na chwilę obecną jest tak:
– 957 osób w kraju ma potwierdzonego koronowirusa,
– 13 osób zmarło na wywołaną przez niego chorobę – COVID-19,
– mamy zamknięte galerie, poza sklepami spożywczymi i kosmetycznymi,
– istnieje szereg ograniczeń dotyczących robienia zakupów i odległości między klientami i personelem,
– praktycznie mamy zamknięte kościoły (może w nich przebywać do 5 wiernych),
– mamy zakaz zgromadzeń powyżej 2 osób (nie dotyczy rodziny),
– zamknięte szkoły i uniwersytety, lekcje są prowadzone on-line,
– wiele szpitali „przerobiono” na zakaźne, ale jest problem z zabezpieczeniem personelu medycznego z uwagi na brak kombinezonów, maseczek, itd.,
– mamy kontrole na granicach, z zakazem wjazdu włącznie,
– zasadniczo mamy siedzieć w domach, poza sytuacjami, w których koniecznie trzeba wyjść..
Wiemy też, że to dopiero początek i że będzie gorzej. Problem z zakupami nie dotyczy tylko drożdży, ale także maseczek i płynów do dezynfekcji.
Mamy też coś, co ludzi wkurza bardziej niż przymusowa kwarantanna – 10 maja mają się odbyć wybory prezydenckie, których decydenci nie chcą przełożyć, gdyż obecnie w mediach pojawia się praktycznie tylko jeden kandydat – PAD.
Znaczy zrobiła nam się taka mała apokalipsa… A wszystko po to, żeby uniknąć sytuacji we Włoszech czy w Hiszpanii, gdzie ludzie umierają setkami…
