I tylko możemy sobie pośpiewać

I tylko możemy sobie pośpiewać dla poprawienia humoru, bo pogoda nas nie rozpieszcza, a przecież miało być ciepłe, słoneczne lato, żebyśmy mogli naładować akumulatory przed całoroczną aktywnością… A tymczasem możemy tylko pośpiewać… Może być coś znanego albo wymyślonego. Może coś w stylu:

Pada i pada,
chlapie i chlapie,
czego naprawdę mi żal?
Może i lata,
bo kiedy minie,
ja będę tonąć we łzach 🙂

Karkonoskie szlaki

Karkonoskie szlaki to moje ostatnie odkrycie. Oczywiście w Karkonoszach bywałam już w przeszłości, ale tak jakoś bez wielkiego zapału. Teraz dopiero odkryłam piękno tych gór i wyjątkowych szlaków. A jest ich sporo i trudno nacieszyć oczy jednorazową wyprawą. Jedne są trudniejsze, inne łatwiejsze.

Co więcej, mnóstwo szklaków nadaje się idealnie na jednodniową wycieczkę. Jest to więc doskonały pomysł na spędzenie choć jednego aktywnego weekendowego dnia. Ponieważ szlaki są kamieniste, odradzam wybór dnia deszczowego czy dżdżystego, bo może być niebezpiecznie i boleśnie. Doradzam też wygodne buty z nieśliską, twardą podeszwą.

Chodząc karkonoskimi trasami trafiamy często do krainy, w której można by nakręcić niejeden film w stylu „Opowieści z Narnii”, czy „Władcy pierścieni”. Ale też mniej fantastyczna, a bardziej obyczajowa czy podróżnicza tematyka byłaby ok. Kamieniste ścieżki, drewniane kładki ciągnące się wśród iglastych lasów i terenów porośniętych jagodziskami, kosodrzewiną i polnymi kwiatami, wśród których znajdziemy zbielałe od słońca pnie suchych drzew robią wrażenie. Te suche drzewa, także charakterystyczne dla Karkonoszy to pozostałość po konkretnym zanieczyszczeniu środowiska sprzed kilkudziesięciu lat.

Na Karkonosze można się „nabrać”. Na zdjęciach wyglądają dość niepozornie. Nazwy szlaków brzmią pięknie. Linie izomeryczne raczej nie są ściśnięte, więc wydaje się, że górki są łatwe do przejścia. Trudno też znaleźć zdjęcia ze szlaków pozwalające niedoświadczonemu turyście ocenić trudność tras, dlatego też na bardzo kamienistych, trudnych do przejścia odcinkach można spotkać rodziny z małymi, płaczącymi dziećmi, które nie mogą poradzić sobie z trasą. Przyjemne są też odcinki prowadzące grzbietami szczytów.