Ostatnio pisałam o Norwegii

Ostatnio pisałam o paradoksach w Norwegii, a kilka dni później trafiłam na paradoksy w naszym pięknym kraju – zrobienie sędzinie maseczki z tortu to koszt 10 miesięcy za kratkami, gwałt zbiorowy – zaledwie zawiasy. Z cyklu paradoksy polskie.

A dziś mam typowe w czasie gotowania, ponieważ właśnie gotuje mi się zupka jarzynowa i duszą żeberka 🙂 I tak mi pięknie pachnie, że mam ochotę już sobie nalać do talerza, mimo że to jeszcze nie moja pora na obiad. A jednocześnie nabrałam ochoty na zupę szczawiową 🙂 Ech, te zachcianki żołądka 😉

W poszukiwaniu hobby

Przeglądałam właśnie moje wcześniejsze wpisy, tak z sentymentu, i doszłam do wniosku, że w moim życiu nic się nie dzieje. Kompletna nuda i rutyna. Co prawda lepsze to niż gdyby miało się źle dziać, ale jednak brakuje mi jakichś pozytywnych sukcesów, oderwania od tzw. codzienności. Chyba muszę zacząć coś trenować, tym bardziej, że pora roku sprzyjająca, albo znaleźć sobie jakieś hobby, które dawałoby satysfakcję. Co prawda uwielbiam czytać, ale nie chcę ograniczać się tylko do tego. Potrzebuję czegoś twórczego, a nie odtwórczego. Fajnym hobby byłoby gotowanie, ale – jak znam swoją pazerność – mogłoby bardzo negatywnie odbić się na mojej i tak dalekiej od ideału figurze. W zasadzie takiego trwałego hobby (nie na zasadzie słomianego zapału) poszukuję już od dłuższego czasu, ale nic pasjonującego, co byłoby w zasięgu moich możliwości, nie przychodzi mi do głowy. Ostatnio leżałam sobie w wannie, wylegując się długo, bo dodałam do wody olejki eteryczne, i doszłam do wniosku, że wiele przyjemności dałoby mi założenie domowej hodowli psów. Mogłabym zająć się ich tresują i pielęgnacją. Niestety, nie ma na to szans, bo nie uzyskam zgody wszystkich domowników, a taki mamy zwyczaj, że jak coś ma wpływ na życie pozostałych (szczególnie zwierzęta domowe), to muszą wyrazić swoje OK wszyscy. Bardzo chciałabym też zająć się pszczelarstwem, ale niestety nie mam działki w pobliżu, możliwie z dala od zabudowań, a że w okolicy są wysokie ceny działek, więc nie mam też szans na zakup takowej. Kiedyś biegałam i nawet po jakimś czasie nieźle mi to wychodziło, ale okazało się, że moje problemy z kręgosłupem zwyciężyły i musiałam sobie to darować. Swego czasu jeździłam na rowerze, również nie bez przyjemności, ale później… ukradli mi go. Myślałam też o robieniu rzeczy w stylu: mydła, olejki zapachowe, itp. ale ileż można tego mydła narobić. To krótkotrwałe zajęcie, a nie takie na stałe. Ech, talentów mi brakuje, albo pomysłu, albo jednego i drugiego… Pocieszające jest tylko to, że ponoć mam talent do szycia. Koleżankom bardzo podobają się moje kosmetyczki, torebki, ozdoby do domu, spódnice (niektóre szyte od podstaw, a inne przerabiane ze starych). Mam też na swoim koncie dwie sukienki i trzy koszulki nocne. Na poważniejsze rzeczy się nie porywam, ale te dają rzeczywiście sporo satysfakcji. Zwłaszcza gdy mi się podobają i gdy zostanę pochwalona przez innych 🙂