Początek roku

Święta już dawno minęły, a ja się znów zagapiłam z wpisami. A zatem nadrabiając: w Święta było miło, rodzinnie, trochę nawet śnieżnie, choć niestety nie w Wigilię. Później był Sylwester, który minął wyśmienicie. Początek roku był bardzo męczący i dołujący. Mam nadzieję, że pozostałe miesiące nadrobią optymizmem za styczeń i początek lutego. Dziś deszczowo i trochę śnieżnie, a właściwie na odwrót: rano było śnieżnie, teraz deszczowo. Kolejna dziwna zima. Kończy się okres karnawału, w którym się nie wybawiliśmy i nie wybawimy, ale za to w Tłusty Czwartek nie będziemy sobie żałować pączków. Oczywiście z maślanką 🙂 Z Walentynkami jestem w lesie – ani prezentu, ani pomysłu na wieczór. Później urodziny – nie, nie moje, ale też jestem nieprzygotowana. Trzeba będzie się zebrać i zrobić szybką akcję prezentową. W naszym jadłospisie również powiało nudą – kiedy jest zimno mam ochotę na rosół albo bigos, a jak cieplej – monotematycznie na ryż albo zapiekane ziemniaki i gulasz. Nie chce mi się wymyślać niczego bardziej oryginalnego ani urozmaiconego. Chyba trzeba się spiąć, pomyśleć o wiośnie, żeby dodać sobie energii i wybrać się na jakieś zakupy. Ciekawe czy jeszcze są wyprzedaże… Ostatnio nawet nie miałam czasu pochodzić po sklepach. Albo zaszalejemy i w końcu wymienimy meble u Młodego, bo ma jeszcze komplet z okresu dziecięctwa, który niemało ucierpiał w okresie do – powiedzmy jego 5 roku życia. Co prawda przerabialiśmy go kilka razy, żeby „zmyć z niego dziecinność”, ale Młody mówi, że to i tak siara (nie wiem czemu, przewijaka tam nie ma;) a dziecinny wzorek został zamalowany i zastąpiony neutralnymi gryzmołami). Ale jak nie chce to nie; zobaczymy, może w końcu znajdziemy czas, żeby obejrzeć jakieś zestawy młodzieżowe i znaleźć coś dopasowanego do jego obecnego gustu. Taka przechadzka po sklepach meblowych w zasadzie mogłaby dobrze zrobić na moją ostatnią awersję do jakiejkolwiek nadplanowej aktywności. Chociaż z drugiej strony siedzenie w domu też nie jest złe: wyjątkowo mało wydałam w tym miesiącu i przeczytałam trzy książki…

I po świętach, życzenia noworoczne

Całe szczęście, że na Sylwestra idę w rozciągliwej sukience, bo po świątecznym obżarstwie ciężko byłoby się wcisnąć w coś sztywnego. Ale co tam, nie ma co żałować; ostatecznie nie co dzień zdarzają się spotkania w tak licznym gronie rodziny, a poza tym pogoda nie sprzyjała uprawianiu sportów. Siedziało się więc, gadało, grało w sprezentowane gry i jadło, co tu dużo ukrywać. A że jedzonko pyszne wyszło, więc jadło się ze smakiem i skłamałabym gdybym powiedziała, że żałuję.

A teraz pewnie przyjdzie pomagać przy imprezce sylwestrowej i robić kolejne pyszne pyszności. Ponieważ mam uzasadnione obawy czy wpadnę tu przed Sylwestrem, składam więc wszystkim najlepsze życzenia noworoczne: oby Wam wszystkim się szczęściło w przyszłym roku nie mniej niż w tym 🙂

Miałam zamiar pochwalić się kilkoma zdjęciami, ale niestety uparty word press nie chce ich opublikować, albo może wybrałam taki oporny szablon…