Zanosi się na pracującą sobotę, zaplanowałam sobie bowiem wielkie kiszenie kapusty 🙂 Beczka z piwnicy wyciągnięta, wymyta, wyparzona i natarta ziołami czeka na kapuchę. Mam zamiar kupić jakieś 15 kg i ukisić, ponieważ wszyscy u nas uwielbiają surówkę z kiszonej kapusty do obiadu i bigos (oczywiście nie razem:) ). Tak czy inaczej, doszliśmy do wniosku, że to co się kupuje w sklepach niewiele ma wspólnego z prawdziwą kiszonką, bo jest za bardzo zaprawiane octem. I postanowiliśmy ukisić sami. Niestety nie mam kuchni na tyle „zmechanizowanej”, żeby operacja przebiegła szybko i sprawnie, za to znalazłam starą (ale dobrą) szatkownicę. Mam nadzieję, że nie skończy się wizytą u lekarza 😉
