Po świętach

Święta upłynęły bardzo przyjemnie, nie tylko na samej konsumpcji przed suto zastawionym stołem, ale także na spacerach i jeżdżeniu na rowerach. W konsekwencji zostało mi bardzo dużo jedzenia (a inna konsekwencja to: uwaga, uwaga, przez święta schudłam 🙂 chyba pierwszy raz w życiu tak mi się zdarzyło). Tak sobie myślę, że przez następne dwa tygodnie będę kupować wyłącznie chleb, resztę mam; częściowo w lodówce, częściowo w zamrażarce. To duże ułatwienie, bo i mniej czasu potrzeba na przygotowanie obiadu i oszczędność. Pakując rzeczy do zamrażarki zauważyłam, że mam jeszcze mnóstwo zamrożonych owoców i warzyw. Dziś więc robię sobie dzień odpoczynku od mięsnych dań. Jem smażone warzywka i piję koktajle 🙂 Pycha, polecam wszystkim.

Po ostatnich wydarzeniach w Brukseli, oddalają się nasze plany wakacyjne w krajach Beneluxu, a nabierają rumieńców plany wyjazdu do Krajów Nadbałtyckich – na Litwę, Łotwę i Estonię. Zobaczymy co z tego wyniknie. Jeśli lato będzie tak gorące jak w zeszłym roku, byłby to dobry kierunek.

Tydzień do świąt

No i rozwiały się resztki nadziei na białe święta. Trudno, trzeba cieszyć się tym co mamy, czyli świętowaniem, długim wolnym, spotkaniami z rodziną, obdarowywaniem i otrzymanymi prezentami, choinką, gotowaniem, pieczeniem, jedzeniem, zapachami świąt.

Na dworze znów zrobiło się dość ciepło. Przynajmniej można było spokojnie umyć okna, bez tego utrudnienia w postaci zamarzającej pod szmatką wody.

Na święta wymyśliłam sobie jagnięcinę, a teraz szukam dobrego przepisu, bo jeszcze nie robiłam. Może ktoś doradzi?

Po świętach i po majówce

Już po świętach i po majówce. Na dworze zielono i kwitnąco. Czas zasadzić dynie, kabaczki i arbuzy.

Miałam schudnąć, a przytyłam 🙁 A wszystko przez przepyszny mazurek daktylowo – migdałowy i moje łakomstwo…

Przedświątecznie

Ostatnio mam problem z realizacją planów. Może mam ich za dużo w stosunku do wolnego czasu. Nawet na pewno. W planach było zrobienie pięknych kartek wielkanocnych dla rodziny. Okazało się jednak to zbyt czasochłonne dla amatora, a święta coraz bliżej, więc wczoraj poszłam na łatwiznę i kupiłam kartki. Teraz tylko trzeba życzenia wypisać i wysłać. Ostatnio wszystko robiłam na ostatnią chwilę. Tym razem zamierzam się pospieszyć i dać poczcie więcej czasu na dostarczenie przesyłek przed świętami. Przygotowałam więc sobie pliczek i jak tylko skończę robić wpis, wypełniam i robię sobie spacerek na pocztę.

A nawiązując do tematu bloga, zmieniam przyzwyczajenia kulinarne. Na początek wyrzuciłam rzeczy napakowane chemią – wszelkie kostki rosołowe i przyprawy „z dodatkami”. Ziemniaki i inne warzywa zaczęłam gotować tylko na parze; zrezygnowałam niemal zupełnie z pieczywa; tym samym również z masła i serów, z wyjątkiem twarożku 🙂 Odłożyłam słodycze, chociaż w czasie świąt nie będę umiała zapewne uciec od ciast. Herbatę czarną zastąpiłam zieloną i ziołowymi. Z kawy niestety nie potrafię zrezygnować, bo musiałabym rano mieć jakąś podpórkę pod głowę i oczy, ale wielki kubek kawy z mleczkiem i cukrem zastąpiła pyszna lavazza espresso point, oczywiście bez mleczka i cukru. I choć na początku musiałam się przyzwyczaić do nowego smaku, teraz nie wyobrażam sobie już powrotu do wielkiego kubka kawy. No chyba, że inki. Ale to też bez dodatków.

Połowa listopada

Już pół listopada minęło i wielkimi krokami zbliża się grudzień, z najlepszymi świętami w roku, ale też przedświątecznym zamieszaniem, bieganiną, zakupami, itd. I chyba każdy marzy o white Christmas, nawet kierowcy.

A ja, już teraz próbuję sobie ułożyć w głowie cały plan, tak żeby choć raz spiąć się tak, by ostatni tydzień przed świętami nie był nieustającą bieganiną. Póki co jestem na etapie przygotowywania listy prezentów; ciii 🙂 Dziecko już dopytuje się kiedy będzie Mikołaj… Liczę też, że w tym roku będzie wyjątkowo dobra kapusta z grochem i grzybami, bo z własnej, ukiszonej kapuchy, która wyszła przepyszna (i co, nawiązując do wcześniejszego posta, obyło się bez najmniejszego draśnięcia przy szatkowaniu). Muszę też wcześniej przygotować sobie przepisy na eksperymentalne dania (lub ciasta), bo zawsze jakieś dwa przygotowuję. Buszuję sobie w internecie szukając więc czegoś co mnie zdziwi, zainteresuje, itp. – głównie spośród różnacznych kuchni regionalnych i „fantazji” na temat kuchni regionalnych (takich ciekawych modyfikacji). No i muszę też pamiętać o zrobieniu porządku na tarasie i lepiej zabezpieczyć meble na wypadek wichury czy zadymki.

Wymyśliłam sobie też, że zrobię ozdoby na choinkę, takie kolorowe serduszka – poduszeczki. Mam nadzieję, że wyjdą i że w ogóle uda mi się je zrobić. Póki co jestem na etapie poszukiwania materiału… Niestety w domu nie znalazłam żadnego, który by odpowiadał mojej „wizji”.

Trochę chaotyczna ta notatka, ale co tam, kiedy tyle rzeczy na głowie…