Jak wyglądało tegoroczne lato

Dziś będzie trochę o tym, jak wyglądało tegoroczne lato. No cóż, po doświadczeniach ostatnich lat należałoby zapamiętać, a jak ktoś ma problem z pamięcią, to zanotować, żeby nie brać urlopu w lipcu. Chyba, że się człek wybiera za granicę. U nas od ładnych paru lat lipce są kapryśne, deszczowe, burzowe i po prostu chłodne. Co innego sierpnie. Tak, te nadają się na urlopowanie zarówno nad morzem, jak i jeziorem czy w górach. Fakt, że dzień robi się wtedy coraz krótszy, ale jeszcze nie na tyle, żeby bolało. Da się bezstresowo wypocząć. Zwłaszcza w kraju, bo w bardziej na południu kontynentu – za ciepło. Przynajmniej jak dla mnie.

W taką pogodę na wagę złota może okazać się basen na ogrodzie, bo miło jest pomoczyć się trochę, gdy na dworze temperatura przekracza 35 stopni C. I to przez wiele dni z rzędu. Pamiętam jak w sierpniu, wracając z przejażdżki rowerowej spotkałam sąsiada spacerującego z gromadką piesków, który narzekał, że nie da się już wytrzymać ani ludziom, ani zwierzętom. Fakt, zwłaszcza, gdy upały trwają tak długo i budynek jest już do tego stopnia nagrzany, że nawet nocne ochłodzenie nie jest w stanie obniżyć w nim temperatury.

W rekompensacie za sierpniowe upały mogliśmy się cieszyć prawdziwym, polskim latem we wrześniu i właściwie aż do teraz. Uwielbiam temperatury pomiędzy 20 a 25 stopni. Najlepiej się wtedy czuję. Oby taka pogoda potrwała jak najdłużej. Może przedłuży żywotność drzewom i innym roślinom przesuszonym latem, na skutek czego opadające suche liście walały mi się po ogrodzie od lipca. Teraz opadają przynajmniej zgodnie z planem 😉 No może prawie, bo pospadało też sporo gałęzi, połamanych przez wichury.

Dobrze, że chociaż huraganowe szkody ograniczyły się u nas tylko do połamanych gałęzi i gałązek. Nikomu nic się nie stało ani „osobowo”, ani „majątkowo”. Wszyscy zdążyli zabezpieczyć rzeczy na balkonach i tarasach, żadne ciężkie przedmioty nie latały w powietrzu. W zasadzie latała tylko odzież pozostawiona na balkonie i nie poprzypinana przez robotników ze wschodu, którzy mieszkają w pobliskim budynku.

No to relację pogodową sobie już nadrobiłam. W kolejnym wpisie będę mogła ograniczyć się to ciekawostek, które mi się przydarzyły latem 🙂

U nas dziś 36C

U nas dziś +36C. To bardzo dużo jak na lipiec, a w końcówce sierpnia to w ogóle kosmos. Upały zresztą trwają już grubo ponad miesiąc. Część osób już się przyzwyczaiła do takich temperatur, a część jest coraz bardziej sfrustrowana, bo ani nigdzie na spokojnie nie można wyjść, ani spać się nie da. Frustracja dopada nawet kilka moich koleżanek, zapalonych miłośniczek południowych rejonów naszego kontynenty i Afryki. Co ciekawe, tam im taka temperatura tak nie przeszkadza, tutaj – zwłaszcza kiedy trzeba jeździć do pracy – już tak. Póki co zarzekają się, że mają dość ciepła na najbliższe kilka lat i nie będą nigdzie wyjeżdżać w cieplejsze rejony. Pożyjemy, zobaczymy 🙂 Ja, jako człowiek najbardziej lubiący (jeśli chodzi o temperatury) wiosnę i jesień, też już powoli wymiękam.