W zamierzchłych czasach, kiedy szynka była szynką, a czekolada… tabliczką czekoladopodobną, dzieci jeździły po śniegu nie tylko na sankach czy nartach. U mojej babci na wsi brało się duże worki z grubej folii, napychało słomą, związywało i na tym jeździło. Szybkość i zabawa były gwarantowane 🙂 Zresztą zwykle śniegu było tak dużo, że na sankach nie dałoby się jeździć, a mało kto miał narty. Jeździliście tak? A może nadal gdzieś dzieciaki się tak bawią?
