Świąteczne menu

W tym roku mam nie lada zagwózdkę. Zaplanowałam sobie na świąteczne menu zrobienie pieczonej ligawy wołowej, ale chociaż nie jestem panikarą, ostatnie doniesienia o sprzedawaniu mięsa z chorych lub padłych krów napawają mnie obrzydzeniem. I tak nie wiem czy przemóc się i nie popadać w ogólnonarodową panikę czy zamiast wołowiny zrobić np pieczony boczek, szynkę albo karkówkę… A czasu coraz mniej…

Żeby chociaż podali, które firmy nie korzystały z „trefnego” mięcha, to nie – cisza jak przy soli, żeby komuś tam nie zaszkodzić. Niech ludzie jedzą co sklep da, albo niech tracą wszyscy po równo… Co za kraj! Tym bardziej, że na sklepowych półkach standardowo wybierać można tylko spośród drobiu i wieprzowiny, ewentualnie królika.

Żeby chociaż można było baraniną albo jagnięciną urozmaicić menu… Chyba trzeba się wybrać na jakąś halę targową.