Trasy edukacyjno – turystyczne w miastach

Wyjeżdżając na wakacje na przysłowiowy drugi koniec Polski, lubię zatrzymać się po drodze, żeby „rozprostować kości” i – jeśli jest taka możliwość – zobaczyć coś ciekawego po drodze. Zawsze wiąże się to z wcześniejszym przeglądaniem mapy i typowaniem tego, jaka atrakcja turystyczna znajduje się po drodze w moich odstępach postojowych.

Czasem udaje mi się znaleźć jakiś ciekawy zamek, ruiny, kościół, park…. Innym razem zatrzymujemy się w miasteczkach – o ile nie są zbyt duże i nie zajmie nam to zbyt dużo czasu. Wiele małych miejscowości ma naprawdę urocze ryneczki. Coraz częściej można też namierzyć niezbyt długie, a ciekawe trasy edukacyjno – turystyczne poprowadzone po najciekawszych miejscach w miastach i miasteczkach.

Uważam, że to doskonałe rozwiązanie, bo zatrzymując się na chwilę można z kanapką w ręku przejść z dwa kilometry. Taki spacer dobrze wpływa na  krążenie, a także odpręża w czasie podróży. Oczom zapewniamy atrakcję i eliminujemy na trochę znużenie. Poprawiamy zatem także bezpieczeństwo. Dlatego od jakiegoś czasu wybierając się w podróż, wypatruję także informacji o takich trasach. Mam nadzieję, że będzie ich jak najwięcej. Ostatecznie przygotowanie mapy i drogowskazów to niezbyt duży wydatek dla miasta, a duże ułatwienie dla turystów. No i konkurencja dla wielkich internetowych „producentów” map 😉 Tym bardziej, że mieszkańcy na pewno wiedzą więcej o swoim mieście i jego atrakcjach niż programiści na drugim końcu świata.

Szapmon dla kotów czy psów?

A na dziś mam taką „rozkminę”: czy szampon dla kotów nadaje się także dla psów? Bo dostałam szampon od koleżanki, który został jej po kocie, dla mojego pieska. Nie wiem czy psy i koty mają podobne pH skóry, czy ewentualnie jakieś inne składniki „gryzą się” między gatunkami? Bo w opisie wielu produktów dla zwierząt jest napisane: testowany na ludziach… Więc może szampon to szampon i nie ważne dla kogo jest przeznaczony. Po prostu myje włosy i jako taki spełnia swoją funkcję.

A do końca wakacji pozostały trzy dni… Albo miesiąc i trzy dni, jeśli ktoś jest studentem.