No więc dopadło mnie malowanie. I to malowanie w dwóch pokojach. W jednym na przyjazne kolory – jaśniutki szary i ciemny granat dla kontrastu. Drugiego pokoju nie mogę przeboleć i się za niego zabrać (jako pomocnik, ale znaczący 😉 ). Wybrane kolory to lody waniliowe i ciemna czerwień. Takie dojrzałe czereśnie.
Lubię czerwone ciuchy, lubię czerwony lakier do paznokci, czerwone czereśnie, truskawki, dodatki na Święta Bożego Narodzenia, ale ściany nie mogę przeboleć. Obawiam się, że nikt się nie będzie dobrze czuł w tym pokoju i trzeba go będzie szybko przemalować. Ale cóż zrobić? Jak nie pomalujemy, to pozostanie niewiadoma, więc pewnie lepiej mieć to już za sobą. Ech, nawet pisać się nie chce…
