Zainspirowana ostatnimi „pożyczkowymi” reklamami zaczęłam się zastanawiać czy moja kuchnia przypadkiem nie potrzebuje „odświeżenia”. Nie żebym ją demolowała jak na reklamach, bo jeszcze moi chłopcy – majsterkowicze powiedzieliby, że naprawią, ale tak po prostu, targując się – nowa „maszyneria” dla moich złotych rączek i nowa kuchnia dla mnie 🙂 A w zasadzie dla nas 🙂 W końcu lepsze rzeczy wyjdą jak będę miała bardziej sprzyjające warunki pracy 🙂 Znalazłam w necie wiele firm, które robią fajne kuchnie na wymiar (marzą mi się takie z wyspą i wysokimi szafkami górnymi) i chyba poproszę ich o zrobienie mi kilku projektów. Jak wszystko będzie ok, będę miała nowe meble kuchenne przed imieninami J. 🙂 A jak nie przejdzie w tym roku wymiana całych mebli, to plan B obejmuje wymianę stołu i krzeseł. Znalazłam piękne stoły do kuchni, zwłaszcza że większość pasowałaby i do obecnych mebli i do nowych (wymarzonych póki co). Potrzebuję odmiany…
