Za oknem już wiosna, no może przedwiośnie. Niestety nie ma jeszcze i pewnie długo jeszcze nie będzie świeżych warzyw i owoców, a te które kupujemy muszą być nieźle napakowane chemią. Tym niemniej nie potrafię się powstrzymać przed zmianą diety. Ostatnio u mnie na stole gości mizeria i kanapki z pomidorem i rzodkiewką albo szczypiorkiem. Znam zasady i wiem, że powinnam jeść raczej buraczki i kapustę, ale cóż zrobić, kiedy na dworze tak cudna pogoda i ma się ochotę na coś „lżejszego”. Wy też tak macie?
